"Jazda na deskorolce to zajebista sprawa”
1 grudnia 2008, 11:53 Komentarzy: 6 |
Ocena: 2.75 (4 głosy)
Autor: świeżak
„Jazda na deskorolce to zajebista sprawa” hasło mocne acz treściwe. Wśród warszawskich skateboardzistów coraz częściej można usłyszeć opinie mało przychylne ratuszowi. Dlaczego? Od dłuższego czasu nie powstał w Warszawie żaden nowy skate park, a osoby jeżdżące na desce stają się obiektem zainteresowania straży miejskiej. Czy przy pomocy tego hasła deskorolkowcy wpłyną na władze i znajdą się pieniądze na nowe obiekty? Czy skateboardziści przestaną być postrzegani jako banda chuliganów?
Zacznijmy jednak od tego czym jest jazda na deskorolce i skąd się wzięła.

Są lata sześćdziesiąte. Kiepska pogoda nie rozpieszcza kalifornijskich surferów dla których liczą się tylko chwile spędzone na desce pośród fal. Prognozy pogody na najbliższe dni nie napawają optymizmem więc wszyscy spędzają wolny czas w barze przy głównej ulicy. Nagle zza zakrętu wyłania się Rob poruszający się na…. desce?! Wszyscy wybiegają z knajpy aby z bliska obejrzeć wynalazek, który zrewolucjonizuje młodzieżowy świat. Mowa oczywiście o deskorolce.
Deskorolka (z ang. skateboard) to deska, 4 kółka i trochę papieru ściernego. Banalne? Tylko pozornie. Tak naprawdę każdy element to precyzyjnie wykonany trybik, bez którego deskorolka byłaby tylko bezużytecznym kawałkiem drzewa. Zwykła z pozoru deska to specjalnie sprasowane 7 lub 9 warstw kanadyjskiego klonu pokryte warstwą antypoślizgową z papieru ściernego, 4 kółka z różnych mieszanek gumy, które są mocowane do dwóch trucków (osiek). Ceny poszczególnych elementów potrafią osiągać pułap nawet 1000 dolarów co jednak nie odstrasza coraz to większej, wielo milionowej rzeszy fanów tego urządzenia.
Deskorolka to dla skateów (skate to osoba jeżdżąca na deskorolce) niemal przedmiot uwielbienia. Subkultura wytworzona wokół deskorolki jest jedną z najbardziej popularnych na świecie i każdego dnia powiększa się o nowych maniaków drewna pod nogami. Duże rozmiary koszulek, szersze spodnie i czapki z daszkiem to najbardziej charakterystyczne elementy rozpoznawcze skateów. Po za zwykłą jazdą obecnie użytkownicy deskorolki potrafią wykonać dziesiątki ewolucji, które naprawdę potrafią przysporzyć bezdechu.
Obecnie wychodząc naprzeciw użytkownikom deski, wiele sklepów skateboardowych tworzy tzw. skate parki czyli specjalnie przygotowane tory, z przyrządami ułatwiającymi wykonywanie różnych trików. Jest ich niestety bardzo niewiele i coraz częściej deskorolkowcy do swoich ewolucji używają miejsc w centrach miast, które wyposażone są w poręcze czy schodki. Jest to jednak z punktu widzenia stróżów prawa nielegalne zachowanie i często zamiast z kilkoma siniakami i uśmiechem na twarzy młodzi ludzie wracają do domu z mandatem. Ratusz robi jednak nie wiele by stworzyć miejsca specjalnie przygotowane do jazdy na deskorolce i w zamian za to wysyła kolejnych mundurowych na ulice. W Kalifornii władze tworzą 1 skate park miesięcznie co wyraźnie wpłynęło na zmniejszenie przestępczości wśród młodych ludzi. Kiedy młodzież sama znajduje sobie zajęcie, które jest zupełnie nieszkodliwe władze starają się im pomóc. Zawody pod patronatem gubernatora, znani goście, najlepsze miejsca do jazdy na świecie. Kalifornia wykorzystała potencjał drzemiący w 4 kołkach i kawałku drewna. Jednak Stany to nie Polska. Mimo to rodzimi deskorolkowcy nie poddają się. Organizowane są różnego rodzaju imprezy promujące jazdę na deskorolce jak na przykład „Światowy dzień jazdy na deskorolce” czy święto klonu. Specjalnie do walki z ratuszem skateboardowcy stworzyli grupę zajmującą się promocją oraz walką o normalne postrzeganie skateboardu. „Jazda na deskorolce to zajebista sprawa” to sztandarowe hasło obecne w polskim świcie skateboardowym. Ma ono na celu propagowanie jazdy na deskorolce oraz pokazanie że jest to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu. Lekko wulgarne ale o mocnym oddziaływaniu. Dużo ludzi krzywi się słysząc je ale nie musi się ono podobać. Ma kłuć i przyciągać. Skoro do tej pory władzy nie były w stanie dostrzec tysięcy ludzi jeżdżących na desce trzeba użyć mocniejszych słów. Czy pomoże to w walce o fundusze na budowę miejsc specjalnie dla deskorolkowców? Raczej nie, ale z pewnością wiele ludzi dowie się, że deskorolka to naprawdę świetna sprawa.