Wybierz lokalizację
Wersja beta serwisu – zgłoś uwagi do nas na adres redakcja@infotuba.pl.
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
Al. Jerozolimskie 123a
02-017 Warszawa
tel. (22) 529 11 77
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

"Jazda na deskorolce to zajebista sprawa”

1 grudnia 2008, 11:53 Komentarzy: 6 | Ocena: 2.75 (4 głosy)

Autor: świeżak

„Jazda na deskorolce to zajebista sprawa” hasło mocne acz treściwe. Wśród warszawskich skateboardzistów coraz częściej można usłyszeć opinie mało przychylne ratuszowi. Dlaczego? Od dłuższego czasu nie powstał w Warszawie żaden nowy skate park, a osoby jeżdżące na desce stają się obiektem zainteresowania straży miejskiej. Czy przy pomocy tego hasła deskorolkowcy wpłyną na władze i znajdą się pieniądze na nowe obiekty? Czy skateboardziści przestaną być postrzegani jako banda chuliganów? Zacznijmy jednak od tego czym jest jazda na deskorolce i skąd się wzięła.

"Jazda na deskorolce to zajebista sprawa”
Są lata sześćdziesiąte. Kiepska pogoda nie rozpieszcza kalifornijskich surferów dla których liczą się tylko chwile spędzone na desce pośród fal. Prognozy pogody na najbliższe dni nie napawają optymizmem więc wszyscy spędzają wolny czas w barze przy głównej ulicy. Nagle zza zakrętu wyłania się Rob poruszający się na…. desce?! Wszyscy wybiegają z knajpy aby z bliska obejrzeć wynalazek, który zrewolucjonizuje młodzieżowy świat. Mowa oczywiście o deskorolce.

Deskorolka (z ang. skateboard) to deska, 4 kółka i trochę papieru ściernego. Banalne? Tylko pozornie. Tak naprawdę każdy element to precyzyjnie wykonany trybik, bez którego deskorolka byłaby tylko bezużytecznym kawałkiem drzewa. Zwykła z pozoru deska to specjalnie sprasowane 7 lub 9 warstw kanadyjskiego klonu pokryte warstwą antypoślizgową z papieru ściernego, 4 kółka z różnych mieszanek gumy, które są mocowane do dwóch trucków (osiek). Ceny poszczególnych elementów potrafią osiągać pułap nawet 1000 dolarów co jednak nie odstrasza coraz to większej, wielo milionowej rzeszy fanów tego urządzenia.

Deskorolka to dla skateów (skate to osoba jeżdżąca na deskorolce) niemal przedmiot uwielbienia. Subkultura wytworzona wokół deskorolki jest jedną z najbardziej popularnych na świecie i każdego dnia powiększa się o nowych maniaków drewna pod nogami. Duże rozmiary koszulek, szersze spodnie i czapki z daszkiem to najbardziej charakterystyczne elementy rozpoznawcze skateów. Po za zwykłą jazdą obecnie użytkownicy deskorolki potrafią wykonać dziesiątki ewolucji, które naprawdę potrafią przysporzyć bezdechu.

Obecnie wychodząc naprzeciw użytkownikom deski, wiele sklepów skateboardowych tworzy tzw. skate parki czyli specjalnie przygotowane tory, z przyrządami ułatwiającymi wykonywanie różnych trików. Jest ich niestety bardzo niewiele i coraz częściej deskorolkowcy do swoich ewolucji używają miejsc w centrach miast, które wyposażone są w poręcze czy schodki. Jest to jednak z punktu widzenia stróżów prawa nielegalne zachowanie i często zamiast z kilkoma siniakami i uśmiechem na twarzy młodzi ludzie wracają do domu z mandatem. Ratusz robi jednak nie wiele by stworzyć miejsca specjalnie przygotowane do jazdy na deskorolce i w zamian za to wysyła kolejnych mundurowych na ulice. W Kalifornii władze tworzą 1 skate park miesięcznie co wyraźnie wpłynęło na zmniejszenie przestępczości wśród młodych ludzi. Kiedy młodzież sama znajduje sobie zajęcie, które jest zupełnie nieszkodliwe władze starają się im pomóc. Zawody pod patronatem gubernatora, znani goście, najlepsze miejsca do jazdy na świecie. Kalifornia wykorzystała potencjał drzemiący w 4 kołkach i kawałku drewna. Jednak Stany to nie Polska. Mimo to rodzimi deskorolkowcy nie poddają się. Organizowane są różnego rodzaju imprezy promujące jazdę na deskorolce jak na przykład „Światowy dzień jazdy na deskorolce” czy święto klonu. Specjalnie do walki z ratuszem skateboardowcy stworzyli grupę zajmującą się promocją oraz walką o normalne postrzeganie skateboardu. „Jazda na deskorolce to zajebista sprawa” to sztandarowe hasło obecne w polskim świcie skateboardowym. Ma ono na celu propagowanie jazdy na deskorolce oraz pokazanie że jest to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu. Lekko wulgarne ale o mocnym oddziaływaniu. Dużo ludzi krzywi się słysząc je ale nie musi się ono podobać. Ma kłuć i przyciągać. Skoro do tej pory władzy nie były w stanie dostrzec tysięcy ludzi jeżdżących na desce trzeba użyć mocniejszych słów. Czy pomoże to w walce o fundusze na budowę miejsc specjalnie dla deskorolkowców? Raczej nie, ale z pewnością wiele ludzi dowie się, że deskorolka to naprawdę świetna sprawa.

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (6)

  • 1)

    Marcin Aniewski1 grudnia 2008, 13:18


    Akcje w 100 % popieram. To oczywiste, że im więcej skate parków, tym mniej dzieciaków siedzących całymi dniami w domu, ale także tych, którzy szwendają się po ulicach...Akcja ma szczytny cel, ale myślę, że przedstawione hasło raczej zaszkodzi przedsięwzięciu, niż pomoże. Dlaczego? Władze miejskie mogą po prostu stwierdzić, że akcja jest nie do końca poważna...Mimo wszystko życzę powodzenia

  • 2)

    Burda1 grudnia 2008, 14:12


    1. Nie wiem, czy wulgarne (czyt. lekceważące) hasło akcji wpłynie pozytywnie na wizerunek ludzi jeżdżących na desce - mam nadzieję, że nie. To nie jest środek ekspresji w dyskursie społecznym... Przynajmniej nie powinien nim być (nie, nie mam 70 lat...)

    2. Budowa skateparków - zgoda, ale czy w chwili, gdy miasto korkuje się na każdym skrzyżowaniu, a w metrze jest niepisany zakaz oddychania w godzinach szczytu? trzeba szybko zrealizować dużo ważniejsze projekty. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie ważniejszy jest interes większej grupy ludzi – czas się z tym pogodzić i cierpliwie czekać lub znaleźć sponsorów gdzie indziej.

    3. mandat za jazdę w miejscu niedozwolonym należy się każdemu - także rowerzyście i kierowcy samochodu. Zakaz służy bezpieczeństwu innych ludzi. Z doświadczenia wiem, że nie jest to troska na wyrost… Niedowiarkom polecam spacer po 15-16 Pl. Zamkowym – uwaga pod nogi i NA NOGI.

    4. Za niszczenie obiektów również należy się mandat - skateboardziście, rowerzyście, nastolatkowi biegającemu ze sprayem w ręku i każdemu innemu, kto nie potrafi uszanować wspólnej własności.

    4. Argument "nie mamy gdzie, to jeździmy tutaj" do mnie nie trafia. To samo mówią graficiarze dewastujący wagony, i mury bloków. A co, jeśli jako pasjonat łucznictwa wyjdę na Pl. Zamkowy żeby sobie postrzelać. Ładne miejsce i do tego ile przestrzeni! I też nie mam gdzie…

  • 3)

    Atena1 grudnia 2008, 14:49


    A ja uważam, że to bardzo fajny sposób na spędzanie wolnego czasu. Jeżeli chodzi o hasło, jak dla mnie jest ono zbyt wulgarne i totalnie zniechęcające.
    Natomiast nie zgadzam się z tym, że jeżdżenie po ulicy, chodniku, schodach czy placach powinno być karane. Deskorolka to nie walec, a jeśli psują się chodniki to chyba tylko i wyłącznie dlatego, że są źle zrobione.:) Popieram w pełni tworzenie skateparków, bo to oczywiście idealne miejsce do rozwijania swych umiejętności.

  • 4)

    świeżak1 grudnia 2008, 15:49


    Droga użytkowniczko Burdo :)

    1.Jeżeli nikt od tylu lat nie jest w stanie dostrzec potrzeb grupy ludzi jakimi są skateboardziści, zostali oni zmuszeniu do używania słów mocniejszych. Pragnę też zauważyć, że w dobie brutalizacji języka polskiego słowo „zajebiście” jest słowem używanym publicznie (przypadek piosenkarki Kayah) i nie najmocniejszym jakie można użyć. Miało zwracać uwagę i zwraca. Na hasło „deskorolka jest ok” nikt by nawet nie spojrzał.

    2.Idąc tą retoryka nie powinno się budować parków bo korzysta z nich mniej ludzi niż w niedzielę idzie do pobliskiego centrum handlowego. W budżecie na 2005 rok m.st. Warszawa na sam sport i kulturę przekazało 465 milionów złotych co w przliczeniu na jednego mieszanńca daje 23 zł miesięcznie. Budowa skateparku do koszt ok. 200 tys. złotych czyli niecały 0,5% budżetu! Biorąc pod uwage liczbe deskorolkowców w Warszawie szacowaną na 40-50 tys. osób i mnożąc ja przez miesięczną stawkę budżetu przypadającą na 1 mieszkańca daje 103500 zł! Nie ma pieniędzy?


    3.Ale deskorolka nie występuje w kodeksie ruchu drogowego jako pojazd czyli w świetle prawa można spokojnie jeździć chodnikiem. Nie ma zakazu a mandaty są... oto Polska właśnie. A na nogi uważać trzeba ale w zimę kiedy rok w rok mróz zapowiadany od 2 tygodni zaskakuje warszawskich drogowców i urząd miasta nieprzygotowany do oczyszczania i odladzania chodników.

    4.Deskorolkowcy niszczą obiekty? Gumowymi kółkami? Oczywiście....


    5.Pasjonat łucznictwa ma kilka miejsc na terenie Warszawy gdzie może strzelać i gdzie zapewnione są warunki do tego. Graficiarze mają mur na Służewcu i wiele inicjatyw firm chcących przyozdobić sklepy/budynki fajnie zaplanowanymi graffiti. A deskorolkowcy? Jeden mały skatepark w Blue City jeeeeeee.

  • 5)

    Burda1 grudnia 2008, 16:25


    Drogi Panie Świerzaku :>

    1. "Pragnę też zauważyć, że w dobie brutalizacji języka polskiego słowo „zajebiście” jest słowem używanym publicznie" - czy to jest argument? I co to za autorytet - Kayah? ;>

    2. Parki nie tylko pełnią funkcje przestrzeni społecznej. oczyszczają też powietrze... podobno. A wracając do tematu do tematu... Wyliczona przez Ciebie kwota to pieniądze na budowę nowych obiektów, ale i utrzymanie tych już istniejących. Nie umiem Ci powiedzieć, ile pieniędzy zostaje co roku... Pewnie nic. Czy miasto marnotrawi dużą część tych pieniędzy? Pewnie tak. Ale roszczeniowa postawa organizatorów tej akcji niczego nie zmieni. Więcej by osiągnęli, gdyby przedstawili konkretny projekt i znaleźli prywatnych inwestorów - sponsorów, którzy pokryliby część kosztów. To byłby jakiś argument dla ratusza. Dużo lepszy niż „Dajcie, Będzie zajebiście".

    3. Skoro wystawiają mandat, prawdopodobnie mają jakąś podstawę prawną. Jeśli nie - temat dla reportera:>

    4. Sugerujesz, że pazurami wydrapałam te rowy w poręczach przed moim blokiem i rozłupałam betonowe schody?

    5. Ale skoro mam daleko i za drogo, to chyba mogę na Zamkowym, czyż nie?:)

  • 6)

    świeżak1 grudnia 2008, 16:49


    1.Argumentem jest to że hasło miało kłuć w oczy. I robi to doskonale jak widać :)

    "Pragnę też zauważyć, że w dobie brutalizacji języka polskiego słowo „zajebiście” jest słowem używanym publicznie" - czy to jest argument? I co to za autorytet - Kayah? ;>

    2.Tym sposobem każdy projekt powinien być finansowany przez sponsorów. Szkoły, teatry, baseny wszystko od sponsorów. A podatki? A dochód miasta? Mamy takie samo prawo do tych pieniędzy jak inni.

    3. Wystawiają bo taki mają kaprys. Nie chcesz przyjąć albo się stawiasz że ten mandat jest bezsensu? Smutni panowie chętnie zaproszą Cię do 48 godzinny hotelu :)

    4.Sugerujesz że drewniana deska rozłupała beton i rowy w poręczach?

    Sugerujesz, że pazurami wydrapałam te rowy w poręczach przed moim blokiem i rozłupałam betonowe schody?

    5. Możesz ale łamiesz prawo oraz dodatkowo z własnej woli nie korzystasz z miejsc do tego przeznaczonych. Deskorolkowcy takiego wyboru często nie mają.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive