Wybierz lokalizację
Wersja beta serwisu – zgłoś uwagi do nas na adres redakcja@infotuba.pl.
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
Al. Jerozolimskie 123a
02-017 Warszawa
tel. (22) 529 11 77
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Poradnik kawalera, cz. 3: Zupka chińska

23 czerwca 2008, 17:54 Komentarzy: 2 | Ocena: 4.50 (2 głosy)

Autor: Kebab

Zupka chińska jest często podstawą kawalerskiej diety, a także doskonałym sposobem na obniżenie kosztów zagranicznego wyjazdu. Powiew orientu może zagościć w naszych jaskiniach już za jedną złotówkę i jest gwarantem niesamowitego przeżycia kulinarnego.

Poradnik kawalera, cz. 3: Zupka chińska
Przygotowanie toksycznej zupki chińskiej jest tak proste, że nie zasługuje na osobna publikację. Istnieje jednak kilka arkanów wiedzy tajemnej, z którymi warto się zapoznać.

Pierwszym tajnikiem całej procedury jest pokruszenie kluseczków zanim otworzy się opakowanie. Można to zrobić rękami, kiedyś jednak opracowaliśmy w górach metodę „wojskową”. Zapakowaną zupkę kładło się na płaskim kamieniu i nadeptywało się z całej siły butem. Polecam tutaj kultowe buty wojskowe - „skoczki” - charakteryzują się bowiem niezwykle twardą podeszwą. Zupkę trzeba nadepnąć umiejętnie, tzn. dokładnie z góry, dzięki temu unikniemy pęknięcia opakowania i wyfrunięcia części składników na zewnątrz. Fachowo wykonane nadepnięcie jest w pełni higieniczne, oczywiście trzeba się przedtem upewnić czy nic nie przylepiło się do podeszwy.

Po wsypaniu rozdrobnionych kluseczek do jakiegoś naczynia zaczynamy grzać wodę i zastanawiamy się jak otworzyć te dziwne małe torebeczki z przyprawami. Sprawa nie jest wbrew pozorom łatwa. Początkowo starałem się rozrywać toto palcami, jednak torebki albo rozlatywały się na kawałki (olejki lądowały na mnie i okolicznych meblach) albo zupełnie nie dawały się rozerwać. Z czasem zacząłem otwierać torebki zębami, ale także nie był to najlepszy pomysł, szczególnie w przypadku olejku ze chilipodobnym koncentracikiem. Wreszcie poszedłem po rozum do głowy i zacząłem używać noża tapicerskiego.

Olejki wyciskamy na przygotowane kluski a na koniec posypujemy proszkiem, który przypomina marihuanę. Zalewamy wrzątkiem, mieszamy przez dosłownie dwie sekundy a następnie czekamy aż wystygnie (poparzenia jamy ustnej u zbyt łapczywych amatorów zupek to norma) i napęcznieją kluchy. W tym czasie możemy zająć się utylizacją niepotrzebnych już opakowań foliowych. Małe świństewka pozostawione po przyprawach najlepiej wrzucić do worka po kluskach i dopiero potem całość do śmietnika. W ten sposób minimalizujemy ryzyko pobrudzenia kuchennej podłogi. Jest to niezwykle ważne, biorąc pod uwagę, że myje się ją raz na ładnych parę miesięcy.

Efekty uboczne

Prostota przygotowania i niebiański smak nie mogą przysłonić nam minusów toksycznych zupek. Stałe odżywianie się w ten sposób prędzej czy później skończy się w szpitalu (problemy z wątrobą, rak itp.). Także czasowe odżywianie się zupkami powoduje niemiłe następstwa: zmiany skórne, bóle żołądka, osłabienie, zły nastrój i szeroko rozumiane „problemy z wypróżnianiem się” .

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze (2)

  • 1)
    Wojciech Sacharczuk

    Wojciech Sacharczuk24 czerwca 2008, 13:38


    Dziękuję za uwzględinienie mojej prośby tyczącej się tej potrawy ;)

  • 2)

    Mateusz Bałdys25 czerwca 2008, 23:01


    Szczerze mówiąc wolę nie jeść w ogóle, niż jeść takie świństwa :) Bóle brzucha po takich zupkach to norma. Przeżycie kulinarne , rzeczywiście jest wyjątkowe, ale do miłych nie należy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive